Ginące zawody

Ginące zawody

Człowiek od zarania dziejów musiał sobie radzić. W niektórych porach roku lepiej, a w niektórych gorzej. Szczególnie trzeba było umiejętnie wykorzystywać to co natura dała tam gdzie panował surowy klimat. Jedni mieli smykałkę do wyplatania koszyków inni z kolei do lepienia garnków. Dziś takie zawody są rzadko spotykane, ale tropem turystycznego folkloru czasem można trafić na takich ludzi, którzy do dziś zachowali takowe umiejętności. I tak w Rabce możemy trafić do pracowni garncarskie, bowiem na całym Podtatrzu zachowały się tylko dwie. Jeśli ktoś ma ochotę przenieść się w czasie i zobaczyć jak powstawały kiedyś naczynia, to przekona się, że to praca ciężka i dla cierpliwych. Warto dodać, że garncarstwo to też był sposób na wykorzystanie nieurodzajnej gleby, bowiem na glinie nic nie urośnie ale za to można ulepić z niej garnki. Zawodowy garncarz musiał w swoim zawodzie posiadać koło garncarskie, na którym toczył naczynia, no i oczywiście specjalny piec do wypalania wykonanych garnków. Wytworzone przedmioty garncarz sprzedawał na targu lub jarmarku.

Koszykarstwo

Koszykarstwo było równie kiedyś popularne jak druciarstwo. W koszykarstwie wyplatano przedmioty codziennego użytku, takie jak kosze, ramy, a nawet meble. Wykorzystywano do tego trawy, korzenie, gałęzie, słomę, a więc w zasadzie wszystko to co w gospodarstwie domowym można było znaleźć. Przedmioty wykonane przez koszykarza wykorzystywano do przechowywania żywności, do jej transportowania, a także w rybołówstwie, budownictwie oraz stolarstwie. Im bardziej podmokle tereny, tym więcej ludzi w okolicy tym się zajmowało, bowiem przyroda tam dostarczała cennych surowców do wyplatania tych przedmiotów.

Dodaj komentarz